
Skończyłem 18 lat w środę…
Cóż, moje urodziny były w środę i miałem kilka egzaminów, więc ledwo je świętowałem lub o nich myślałem. Po prostu nie mogę w to uwierzyć i nie mogę sobie uświadomić, co się dzieje. Myślę, że załamię się latem, ale do tego czasu nie mogę sobie uświadomić swoich uczuć. Czuję się martwy w środku i to nie jest tymczasowe. Muszę ciężko się uczyć, zwłaszcza w tym roku, ale po prostu nie mogę. Nie mam już cierpliwości i nienawidzę tego patriarchatu. Obrzydliwie nienawidzę chłopców, mężczyzn, dziewczyn, które udają głupie dla chłopców lub sprawiają, że czują się mądrzy, silni… Pieprzyć ich wszystkich. Nie mogę tego dłużej znieść. Nic nie czuję. Nie mówię o „nie chcę się uczyć, chcę robić swoje hobby itp.”. Nie chcę już żyć. Właściwie nie widzę sensu. Moje oceny są średnie lub wysokie pomimo mojej sytuacji (nawet nie patrzę na tematy przed egzaminem, a inni po prostu dużo się do niego uczą albo może udają? nie wiem) W każdym razie… Nie chcę już tak żyć. Niedoceniam swojej wartości, swoich zdolności czy wszystkiego innego i jest to nieświadome. Nie wiem już, co z tym wszystkim zrobić. Nie chcę brać leków i wiem, że nie muszę, ale system edukacji w moim kraju jest okropny i nie mam żadnych innych opcji poza nauką, zdobywaniem wysokich ocen i wygraniem tego egzaminu. NIE MOGĘ NAWET ZAPISAĆ SWOICH MYŚLI NA PAPIERZE I WIEM, ŻE POWINIENEM, ALE NIE MOGĘ TEGO ZROBIĆ. Właśnie ugotowałem.
