
Zaraz padnę.
Jestem tak przytłoczony i mam za dużo do zrobienia, ale jest 2:49 nad ranem i nic nie jest zrobione, a ja jestem wyczerpany. Paraliż ADHD i ślepota czasowa dały mi ostatnio w kość, a zwłaszcza tego wtorkowego poranka, kiedy już nie mam na to czasu.


Cześć. Wezmę przykłady z rysunku, bo też mogę się z nimi utożsamiać. Wizyty, których boję się umawiać: e-mail-> kiedy masz następne wolne terminy, proszę? Bez rozmów, bez nieprzyjemnych konwersacji z asystentką, dostajesz odpowiedź z możliwą datą, a potem masz czas, żeby sprawdzić swój grafik. Pralka: produkty mogą poczekać, mały kawałek mydła, który został, załatwi sprawę w wysokiej temperaturze. Karma dla kota: kup małą paczkę albo pierwszą dostępną, musi jeść, kropka. To nie tydzień czy dwa niedoboru białka go zabije... potem zrób research na temat następnej paczki. Podsumowując, unikaj konfliktów, nie spiesz się, kup sobie spokój ducha. Zawsze chcę robić wszystko perfekcyjnie, okazuje się, że to mnie przytłacza i sprawia, że prokrastynuję. Poza tym, robię tylko drobne rzeczy podczas reklam w moim programie telewizyjnym: moje domowe obowiązki są trochę zrobione, wymaga to niewielkiego wysiłku, a 3 lub 4 minuty są zaplanowane. Nie trać nadziei!