
Jak radzę sobie z paraliżem ADHD (czyli naszym nemezis)
Paraliż ADHD może (dosłownie) doprowadzić mnie do płaczu i jest powodem, dla którego zdiagnozowano mnie jako osobę dorosłą. Oto, czego się nauczyłam i jak sobie z tym radziłam. Zauważyłam, że mój paraliż ADHD często wiąże się z kilkoma rzeczami. 1. Kiedy czuję, że zrujnowałam swój poranek Uwielbiam mieć poranne rutyny i załatwiać sprawy bardzo wcześnie, ale jeśli idę spać późno lub spędzam za dużo czasu na telefonie zaraz po przebudzeniu, mój mózg próbuje mnie oszukać, że już zrujnowałam dzień, bo teraz mam późny start. 2. Kiedy zadanie, nawet łatwe lub bardzo „wykonalne”, jest obciążone emocjonalnie. U mnie dzieje się tak w przypadku przypominania klientom o płatnościach lub otwierania zadań, których nie wykonałam na czas. Otwieranie ich wydaje się przypomnieniem, że „zawiodłam”, więc unikanie ich staje się moim sposobem na „ochronę” mojego spokoju (KŁAMSTWO, bo tylko się pogarsza 🙃). 3. Kiedy czuję, że mam tak wiele rzeczy do zrobienia, ale mój mózg jest rozproszony. Nawet nie wiem, jakie to są zadania. To tylko mój mózg, który mówi: „O MÓJ BOŻE, TYLE RZECZY!!” „KOŃCZY MI SIĘ CZAS!” 😵💫 Oto kilka rzeczy, które robię. Nie są to ostateczne rozwiązania, ale nadal warto spróbować. 1. Nadal wykonuję swoją poranną rutynę, nawet jeśli jest późno. Czasami jest to w środku dnia (lub nawet późnym popołudniem, lol) i tylko krótsza wersja. Pomaga mi to poczuć, że zamknęłam pętlę i buduje rozpęd. To trochę jak drugi poranek 😌 2. Prowadzę dziennik Pozwalam myślom płynąć i zapisuję dosłownie wszystko, co w danej chwili przechodzi mi przez głowę, nawet jeśli moje myśli skaczą. Strony mojego dziennika nie mają sensu i prawdopodobnie nawet nie są czytelne, ale nie zamierzam ich ponownie czytać, więc jest w porządku 😂 Papier działa u mnie najlepiej. Pomaga mi to trochę uspokoić umysł. Chyba dobrze dla mojego układu nerwowego. Innym razem piszę konkretnie o zadaniu, którego unikam, i próbuję zrozumieć, dlaczego go unikam. Znalezienie korzenia tego strachu odbiera mu część jego mocy. 3. Używam ChatGPT jako narzędzia do wylewania żalów i „brain dumpu” Używam funkcji dyktowania i po prostu wyrzucam z siebie wszystko: myśli, uczucia, każde zadanie z mojej mentalnej listy rzeczy do zrobienia, nawet te, które przypominam sobie w biegu. Wspominam też o rzeczach, które już zrobiłam tego dnia. Czasami wystarczy, że maszyna powie ci, że jesteś dla siebie zbyt surowy i że faktycznie zrobiłeś dużo 😮💨 Pomaga mi to również zrozumieć uczucia stojące za zadaniem, dlaczego mój mózg kłamie, a następnie organizować i priorytetyzować. 4. Dzielę onieśmielające zadania na śmiesznie małe kroki Planuję wykonać tylko pierwszy krok, na przykład otworzyć potrzebne oprogramowanie lub stronę internetową. Przez większość czasu to wystarczy, aby zbudować rozpęd. Jeśli nie, lub jeśli nie ma wystarczająco dużo czasu, aby kontynuować, nadal traktuję to jako zwycięstwo. Alex: 1. Strach: 0 😌 Jeśli jedno zadanie zamienia się w listę 10 kroków, szacuję, ile czasu zajmie każdy krok. To bardzo pomaga w ślepocie czasowej. Zazwyczaj zdaję sobie sprawę, że to, co uważałam za zadanie godzinne, jest w rzeczywistości zadaniem trzygodzinnym, gdy tylko uwzględnię wszystkie kroki. Tworzenie tych list pomaga mi również zobaczyć, ile pracy faktycznie wykonuję i dać sobie więcej uznania. 5. Gamifikuję wszystko To idzie w parze z poprzednim punktem. Ustawiam timery dla tej 10-etapowej listy i próbuję pobić zegar. Jeśli go pobiję, zwycięstwo motywuje mnie do dalszego działania. Jeśli zegar mnie pobije, „rekalibruję” moje szacunki i utrzymuję timery włączone. To pomaga mi również lepiej szacować czas. Kiedy sprzątam, robię to z muzyką. Włączam piosenkę i mówię: „Mam czas do końca tej piosenki, żeby umyć naczynia”. Kiedy piosenka się kończy, to jest twardy stop i przenoszę się do innego obszaru. Potem, kiedy kończy się następna piosenka, mogę wrócić. To utrzymuje mnie w zaangażowaniu i zapobiega nagłemu reorganizowaniu całej mojej spiżarni 😂 Na koniec, są dni, kiedy nic z tego nie działa. W takie dni jedyne, co pozostaje, to być dla siebie życzliwym. Próba była zwycięstwem, a jutro możesz spróbować ponownie. Staram się też unikać chodzenia spać późno w nadziei, że magicznie będę produktywna, bo to rzadko się zdarza. Zazwyczaj kończę tylko na doomscrollingu. Kiedy idę spać wcześnie, przez większość czasu jestem znacznie bardziej produktywna następnego dnia. Nie zamierzałam pisać eseju, ale oto jesteśmy. (dla twojej wiadomości, napisałam to całkowicie, bo unikałam pracy, więc patrz, jak teraz to wprowadzam w życie 😂😂) Tak czy inaczej, chciałabym usłyszeć wasze doświadczenia z paraliżem ADHD i dowiedzieć się, jakie strategie u was zadziałały!! Mam nadzieję, że macie wspaniały, produktywny/regenerujący weekend 🫶🏼
